Polska / Poland discussion
Literacka Nagroda Nobla
date
newest »

message 1:
by
Anna, Commander-in-Chief
(last edited Oct 08, 2009 07:51AM)
(new)
Oct 08, 2009 07:50AM

reply
|
flag

Ale tak szczerze to mało realistyczne jest że w najbliższym czasie się zabiorę za Muller. Nie dość że nie ma jej u mnie w bibliotece, to sama mam w domu pokaźny stosik innych noblistów do przeczytania. Wszystko w swoim czasie (nawet jesli oznacza to 10 lat, hehe)

Nie mam zielonego pojęcia nawet kto może być nominowany, aż tak obeznana w światowej literaturze niestety nie jestem. Jedno mnie zaintrygowało - wymieniasz Murakamiego. Nic nie czytałam tego pana, ale z jakiś niejasnych przyczyn (pewnie popularność) nie kojarzył on mi się nigdy z przesadnie ambitną literaturą. Powinnam zweryfikować tę opinię?
Z zeszłorocznego Nobla byłam zachwycona autentycznie kocham Llose. :)

Tak, ja też byłam zachwycona zeszłorocznym Noblem! Też uwielbiam Llosę! :D


Ok wiele słyszałam złego o Nagrodzie, ale nie jestem pewna czy wiem o co ci chodzi z wydmuszką.
Rozwiniesz?

Ja tam wolę czytać to, co lubię, nie powodując się nagrodami.

Akurat taką dostałam...
Co do nagród, to lubię czytać książki nominowane do i zwycięzców Booker Prize, choć wszyscy psioczą, że nagroda schodzi na psy. Ale "Linia piękna" czy "Morze" jakoś tego nie potwierdzają...

J..."
Tych Noblistów, którzy mi wpadli w rękę nie określiłabym jako wydumanych czy przeintelektualizowanych (choć może to moje szczęście - aż tylu ich nie było)
Jak bumerang powracajÄ…ca argument o polityce...
bez sprawdzania w google, wiki, etc. ile jesteś w stanie wymienić takich korelacji? Pytam z ciekawości badacza - odnoszę wrażenie, że to oskarżenie rzucane jest tak często, że już właściwie bez refleksyjnie i jako "no przecież wszyscy to wiedzą!". Ciekawi mnie czy to łatka, która się przylepiła (łatka słuszna lub nie - to inna kwestia) czy naprawdę są to jakieś oczywistości, których po prostu jakoś sobie nie przyswajam.
Właściwie to ciekawi mnie jeszcze jedno - czym się kierujecie wybierając książki?
Zgadzam się z Agnieszką. Ostatnio często literacką Nagrodę Nobla dostają ludzie zupełnie nieznani poza pewnymi kręgami. Dopiero po przyznaniu im nagrody zaczyna się boom na ich twórczość.

Fakt, że Nobel to nie jest konkurs popularności to źle?

Mat, dobrze, że Nobel to nie konkurs popularności,więc mam nadzieję, że nagrody nie dostanie osoba pisząca podobnie do Elfriede Jellinek (jej się nie da czytać).

Kurde, ja się czuje nieco bezbronna wobec poezji, ale możemy spróbować. Tylko obawiam się, że max trzy osoby się włączą do dyskusji - cóż warto spróbować. Swoją drogą można albo mówić o tomiku i poezji a może wybrać poszczególne wiersze i konfrontować interpretacje?
Anna
W takim razie nie rozumiem zarzutu z poprzedniego posta. Jellinkowej nie czytałam - i chyba zostałam skutecznie zniechęcona.
Swoją drogą ciekawi mnie jaki jest stosunek do poszczególnych noblistów. Których czytaliście i jakie o nich opinie macie?

Sienkiewicza, Reymonta i SzymborskÄ… :DDDDD
Llosę wielbię za "Ciotkę Julię", którą przeczytałam jako pierwszą i kolejne jego książki podobały mi się coraz mniej - pewnie dlatego, że ciągle szukam w nich cudowności Ciotki J.
Do Jellinek zniechęciła mnie książka "Intertekstualność - implikacje dla teorii przekładu", gdzie Autorka pokazuje, jak wielką trzeba mieć wiedzę i ile innych książek trzeba wcześniej przeczytać, żeby jako tako zrozumieć Jellinek. (nawiasem mówiąc, podręcznik nudy na pudy i dla mnie był totalnie nieprzydatny)

Patrzę właśnie na listę laureatów: nie jest ze mną tak totalnie źle ;)
Absolutnie uwielbiam Singera (polecam opowiadania, "Sztukmistrza z Lublina", "Rodzinę Muszkatów"), Yeatsa i Hemingwaya.
°ä³ú²â³Ù²¹Å‚²¹³¾ jednÄ… powieść Oe i opowiadania Kawabaty - Å›wietne.
Polecam Toni Morrison - szczególnie zachwycił mnie "Raj" i dramaty Eugene'a O'Neilla (np. "Pożądanie w cieniu wiązów").
Nie cierpię Faulknera (ale to kwestia związana ze studiami i pewnie bardziej personalna niż racjonalna) i nie mogłam znieść "Hańby" Coetzee, która dla mnie była potwornie wtórna (nie lubię książek, gdzie wiem, co się stanie na następnej stronie).
Tyle ode mnie, czekam na opinie innych! :)


Jak przeglądam listę to trochę jak lista wstydu, że ich nie znam tylu ;)
Polaków to wiadomo - chyba każdy krajan bez książkowstrętu czytał naszych noblistów. Sienkiewicz Reymont - mistrz, Miłosz - skrycie kocham, Szymborska - fantastyczna.
Brodskiego hen hen kiedyś i pamiętam, że byłam olśniona. Muszę do niego wrócić.
Faulknerowi muszę dać drugą szansę. "Azyl" nie podobał mi się ze względów absolutnie irracjonalnych (Magdaleno rozumiem Cię całkowicie).
Camus tylko 'Dżuma' w liceum i pamiętam, że bardzo mi odpowiadała, niemniej wspomnienia są mgliste i naznaczone piętnem mojej polonistki.
Beckett - Czekając na Godota - jestem nie dramatyczna. Nie potrafię czytać dramatów zupełnie, nie przemawia do mnie nikt po Eurypidesie ;) (No ok, Szekspir wiecznie żywy)
Coetzze - Zapiski ze złego roku - wcale. Zupełnie. Nie. Za to Hańba mi się podobała jak najbardziej. Muszę coś jeszcze przeczytać.
T.S.Eliot i Llosa - Narody klękają. Kocham obu. Są niesamowici.
Julka
A co do wspólnego czytania i nowego Noblisty, boję się, że nie będzie on specjalnie dostępny w bibliotekach, ale możemy z jednej ze stron wybrać wiersze i o nich podyskutować. Się podoba?

Tak, Brodskiego właśnie przeczytałam esej o Wenecji i jest przepiękny.
I tak, Camus genialny. Becketta czytałam tylko "Czekając na Godota", widziałam nawet w teatrze, bardzo lubię.
Eliot - jeszcze muszę do niego wrócić. Podobnie jak Faulkner, przez panią prowadzącą zajęcia z lit. bryt. mam do niego stosunek taki sobie. Chociaż mierzenie popołudniowych minut łyżeczkami do herbaty w pamięci zostaje...
A teraz małym drukiem: Miłosz... Jak mogłam o nim zapomnieć? Bardzo lubię jego poezję, napisał całą masę pięknych wierszy, o których nie mówi się w szkole. A szkoda.
Czyli na pierwszy ogień pójdą (wg Waszych poleceń) Dario Fo, Orhan Pamuk, a potem cała lista pozostałych, których nie sposób zapamiętać bez Wikipedii ;)

Magdalena,
Johan Padan... to lektura na godzinkę. Tylko 195 s. tekstu, z czego połowa jest po portugalsku (wydanie dwujęzyczne), w dodatku na każdej stronie spora ilustracja.
Mat,
Pewnie, że tak. Ale nie będziemy się zastanawiać "co autor miał na myśli"? :)

To ja się chętnie podczepię pod dyskusję o wierszach - propozycja ze stroną www b. rozsądna logistycznie :D
Julka, dzięki za polecenie Johana... rozejrzę się koniecznie!

KtoÅ› ma innÄ… propozycjÄ™?
"Nowy podmuch wiatru i znów pusto i cicho wokoło.
Nowy podmuch wiatru, szumi o innych brzegach.
Mówi o wojnie.
Mówi o miejscach, gdzie obywatele są pod kontrolą,
gdzie myśli buduje się z rezerwowymi wyjściami"
Najciekawsze są te "myśli z rezerwowymi wyjściami".
Zapomniałam o kolejnym autorze, a właściwie autorce : Sigrid Undset (nawet wolę jej Olfa syna Auduna od Krystyny córki Lavransa ;) ) i o Aleksandrze Sołżynicynie (Jeden Dzień Iwana... miałam to w liceum)
Magdalena,
Skoro już wspomniałaś o Man Booker Prize, to może książkę tegorocznego zwycięzcy Juliana Barnesa umieścimy na liście na jesień (a może już na zimę). Widzę w Merlinie, że są 4 jego książki, wprawdzie nie ma tej nagrodzonej, ale może i tak wybierzemy którąś z nich. Co powiecie na "Nie ma się czego bać"? Nawet pasuje w kontekście zbliżających się Wszystkich Świętych.
http://www.goodreads.com/book/show/12...

Nie będę ukrywać, że wybrałaś Julio ciekawie, bo sama nie kupuję własnej koncepcji na ten wiersz.
Zasadniczo dzielę go wyraźnie na pół - podług podziału graficznego na część "szumi" i "mówi". Pierwsze dwie linijki byłyby obietnicą czegoś lepszego, odmiany od pustego spokoju (Szumi jest mniej konkretne niż mówi - stąd obietnica; podmuch wiatru, szczególnie nowy, kojarzy mi się z powiewem nowości; inne brzegi z lepszymi brzegami, z jakimś celem)
Trzecia to pauza graficzna, bardzo stanowcza. Koniec byłby propagandą (obywatele pod kontrolą, budowane myśli to dość oczywiste skojarzenia)by osiągnąć spełnienie obietnicy (te lepsze nowe brzegi) trzeba zwrócić się ku konkretom (mówi), rezerwowe wyjścia dla myśli to albo zmienność - zdolność dostosowania do okoliczności zależnie od wymagań, albo zaplanowany od samego początku fałsz - dwulicowość wpisana w samą istotę.
Ale jak mówię, samej mnie nie przekonuje ta interpretacja.
Jaki ma tytuł właściwie ten wiersz?
A co wy na to? Mam swój pomysł ale chętnie go skonfrontuję.
Tomas Tranströmer - Czarne widokówki
I
Kalendarz zapisany, przyszłość nieznana.
Kabel nuci pieśń ludową bez ojczyzny.
Śnieżyce w ołowianym morzu.
Zmagania cieni w przystani.
II
Pośrodku życia bywa że śmierć przychodzi:
bierze miarę z człowieka. O tej wizycie
zapomina się, życie trwa. Lecz garnitur
szyje siÄ™ cichcem.

Ja ten fragment rozumiem trochę inaczej: "Nowy wiatr" - wiatr, coś ulotnego, jak informacje, które dochodzą do nas z całego świata. Szybko do nas docierają, ale i szybko uciekają z pamięci. Nawet jeżeli mówią o wojnie, nietolerancji i prześladowaniu. Wstrząsają opinią publiczną na chwilę, by potem zniknąć w szumie informacyjnym - "Nowy podmuch wiatru i znów pusto i cicho wokoło".
"Myśli z rezerwowymi wyjściami" - sposób, żeby nie zwariować, myśli zachowane tylko dla siebie, ujawnienie ich byłoby zagrożeniem w miejscu, gdzie dopuszczalny jest jedynie słuszny opis zdarzeń i rzeczy.
Inna sprawa, że wyrwałam fragment z kontekstu i już sama nie pamiętam jaka była całość wiersza. Może się okazać, to czego brakuje, zmienia cały sens.
Najbardziej lubię w wierszach przenośnie działające na wyobraźnię jak te "myśli z rezerwowymi wyjściami" i obrazy. Przyjęło się porównywać życie do garnituru szytego na miarę, a tu mamy garnitur szyty na pogrzeb i to przez życie właśnie, ciekawe.
"Kabel nuci pieśń ludową bez ojczyzny" - czy to żal, za upadkiem ciągłości kultury i zwyczajów małych społeczności? "Kalendarz zapisany" - to co już było i "przyszłość nieznana" - to co dopiero będzie. A "śnieżyce w ołowianym morzu" - nie mam pojęcia.

Tomas Tranströmer - Grudniowy wieczór
Oto nadchodzę ja niewidzialny człowiek, może zatrudniony
przez wielką Pamięć żeby żyć właśnie teraz. I przejeżdżam obok
nieczynnego, białego kościoła - w środku stoi święty z drewna
uśmiechnięty, bezradny - jakby mu zabrano okulary.
Jest sam. Wszystko inne to teraz, teraz, teraz. Prawo ciążenia które nas przyciska
do pracy w dzień i do łóżka w nocy. Wojna
***
A oto ja niewidzialny człowiek zatrudniony może
przez jakąś wielką Pamięć by żyć właśnie teraz. No i mijam
zamknięty na czetry spusty biały kościół w którym stoi świątek
uśmiechnięty, bezradny, jakby mu odebrano okulary.
Samotny. Wszystko inne jest teraz, teraz, teraz. Prawo
ciążenia, które wtłacza nas
w pracę za dnia i w łóżko nocą. Wojna.

Biję się w piersi: miałam trochę pracy i dlatego odłożyłam przemyślenia na później.
Wiersz Julii:
Zdecydowanie: ‘myśli z rezerwowymi wyjściami� są świetną metaforą i odbieram je podobnie jak Wy: nie wolno mi ujawnić prawdziwych myśli, więc odpowiednio do sytuacji mam w zanadrzu jakieś rezerwowe odpowiedzi. Ale nie ma tu chyba jednoznacznie negatywnej oceny takiej postawy: TT stwierdza jedynie fakt, że gdzieś tam daleko obywatele są pod kontrolą i budują w ten sposób swoje myśli.
Ten wiatr� Dla mnie jest symbolem zmiany, ale bardzo mi się podoba odczytanie go jako posłańca wieści. I już się od tego skojarzenia uwolnić nie mogę!
Wiersz Mat:
‘Śnieżyce w ołowianym morzu� � może to po prostu tytułowa widokówka? A może to morze to nasze życie, a śnieżyce to problemy, z którymi musimy się zmagać? Jesteśmy tylko cieniami usiłującymi dobić do przystani. Teraz pytanie: czy przystań to śmierć, czy może spokój (chwilowy), który udaje nam się odnaleźć? Swoją drogą, cienie to zmarli czy żyjący? Jeśli żyjący, to TT postrzega ludzi jako masę bez indywidualnych cech: cienie nie mają koloru, nie mają wagi, cieni nie słychać ani nie czuć.
I muszę przyznać, że widząc te ‘śnieżyce� po raz pierwszy, natychmiast pomyślałam o Tacie Muminka, który dzielnym żeglarzem i odkrywcą był. Jestem wielką fanką Muminków, a ostatnio przeczytałam jeszcze „Lato� Tove Jansson (piękne!), gdzie morze jest w sumie jednym z bohaterów i tak mi się ta poetyka wżarła w wyobraźnię.
‘Garnitur, który szyje się cichcem� � ‘memento mori� � nie chcemy pamiętać, że śmierć jest nieuchronna, ale trumienne ubranie dla każdego z nas gdzieś tam jest albo gotowe, albo za chwilę powstanie.
Do ‘Grudniowego wieczoru� na razie nie mam emocjonalnej siły ;)


Co do Widokówek, nie kojarzy wam się pierwszy wers drugiej strofy z Dantem?
Postludium
Wlokę się jak draga po dnie świata.
Wszystko przywiera, co mi zbędne.
Zmęczone oburzenie, żarliwe zniechęcenie.
Oprawcy chwytają za kamień, Bóg pisze na piasku.
Ciche pokoje.
Meble gotowe do lotu stoją w świetle księżyca.
Ostrożnie wychodzę z siebie
przez las pustych zbroi.


Aż musiałam sprawdzić tą "dragę" i teraz jestem w stanie wyobrazić sobie siec rybacką, z poprzyczepianymi śmieciami z dna. Rzeczywiście źle to wygląda. Doskonały wiersz na pogłębienie grudniowej depresji, przynajmniej jego pierwsza część. Poproszę o radośniejszą interpretację.