"[...] jeÂsteÂÅ›my karÂmieÂni faÅ‚Âszem, który spraÂwia, że czuÂjeÂmy siÄ™ nieÂszczÄ™ÂÅ›liÂwi [...] A czuÂjeÂmy siÄ™ tak, bo obÂserÂwuÂjeÂmy piÄ™kÂne życie i"[...] jeÂsteÂÅ›my karÂmieÂni faÅ‚Âszem, który spraÂwia, że czuÂjeÂmy siÄ™ nieÂszczÄ™ÂÅ›liÂwi [...] A czuÂjeÂmy siÄ™ tak, bo obÂserÂwuÂjeÂmy piÄ™kÂne życie inÂnych, chcÄ…c tego saÂmeÂgo. TymÂczaÂsem to, co wiÂdziÂmy na ekraÂnach komÂpuÂteÂrów i teÂleÂfoÂnów, to tylko faÅ‚sz. ´ÜÅ‚³Ü»å²¹."
Kryminał z bogatym tłem, poruszający wiele aspektów życia codziennego, zarówno trywialnych, jak i o głębszym znaczeniu. Dotychczasowe powieści autorki robiły na mnie duże wrażenie. "Złudą" nie byłam tak oczarowana, głównie przez to, że sprawcę odkryłam już po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów.
"W dziÂsiejÂszym Å›wieÂcie z poÂwoÂdzeÂniem można obaÂlić mit o tym, że tylko w wielÂkich miaÂstach ma siÄ™ wielÂkie możÂliÂwoÂÅ›ci. InÂterÂnet to najÂszybÂsza auÂtoÂstraÂda do sukÂceÂsu, a on jest wszÄ™Âdzieâ€�.
"Nie byÅ‚o w niej straÂchu, nie byÅ‚o wyÂrzuÂtu, nie byÅ‚o inÂnych emoÂcji. ByÅ‚a jak duch. Jak zÅ‚uda, w któÂrej obÂraÂzie mieÂszaÂÅ‚a siÄ™ prawÂda z czyÂstÄ… iluÂzjÄ…."...more
"Ale czym jest miÂÅ‚ość życia w poÂrówÂnaÂniu z miÂÅ‚oÂÅ›ciÄ… Å›mierÂci? A śmierć go koÂchaÂÅ‚a, w przeÂciÂwieÅ„Âstwie do życia."
"Ceremoniarz" to trzeci i o"Ale czym jest miÂÅ‚ość życia w poÂrówÂnaÂniu z miÂÅ‚oÂÅ›ciÄ… Å›mierÂci? A śmierć go koÂchaÂÅ‚a, w przeÂciÂwieÅ„Âstwie do życia."
"Ceremoniarz" to trzeci i ostatni tom losów komisarza Lichego. Nie jest to powieść wielogatunkowa a rasowy kryminał. I to jaki! Wielowarstwowa, skomplikowana intryga wciąga od pierwszych stron, a każdy kolejny trop jedynie bardziej komplikuje i tak zawiłe śledztwo. Nie ma tu przekoloryzowanych postaci rodem z filmów akcji, nie ma naciąganej policyjnej roboty. To odarty z naiwności, logiczny ciąg przyczynowo-skutkowy ukazujący zarówno pracę organów ścigania, jak i poczynania chuliganów, przestępców, samozwańczych obrońców sprawiedliwości. Nie udało mi się odkryć sprawcy, a rozwiązanie intrygi było dla mnie sporym zaskoczeniem. Wyborny plot twist.
Powieść skomponowana jest w dużej mierze z porównaÅ„, metafor, trafnych przemyÅ›leÅ„ dotyczÄ…cych bieżących wydarzeÅ„, jak i problemów życia codziennego. Niektóre sÄ… lapidarne, dosadne, niczym (parafrazujÄ…c Autora) gów*o, które pier*nęło w wentylator. Inne wdzierajÄ… siÄ™ "poÂmiÄ™Âdzy czuÅ‚e uÅ›ciÂski liÂryÂki i draÂmaÂtu". Rewelacyjne zestawienie prostego przekazu z poetyckim stylem, które daje niezwykle wrażenie.
"– I dalej jÄ… koÂchasz? – ZaÂmieÂniÂÅ‚a mnie we wrak czÅ‚oÂwieÂka. Nie, poÂczeÂkaj. To nieÂspraÂwieÂdliÂwe. Ja od dawna byÅ‚em wraÂkiem. Ona mnie po proÂstu zeÂzÅ‚oÂmoÂwaÂÅ‚a."
Mimo tych wszystkich gÅ‚Ä™bokich dywagacji postać Lichego zostaÅ‚a jakby ograniczona, spÅ‚acona. Choć udaÅ‚o mi siÄ™ wsiÄ…knąć w jego umysÅ‚ we wczeÅ›niejszych tomach, to w tym nie czuÅ‚am mentalnego przywiÄ…zania. Nie tak, jak wczeÅ›niej. O jego problemach nie czytaÅ‚am z takim zaangażowaniem, nie miaÅ‚am ochoty gadać do czytnika, wierzÄ…c, że Lichy dostosuje siÄ™ do moich rad. Dla jasnoÅ›ci â€� nie byÅ‚o źle, ale nie tak genialnie, jak we wczeÅ›niejszych częściach. WracajÄ…c do trafnych przemyÅ›leÅ„: "WchoÂdzi pani czaÂsem na porÂtal LuÂbiÂmyÂczyÂtać? KsiążÂki pana KaÂstoÂra majÄ… tam zwyÂkle ocenÄ™ poÂmiÄ™Âdzy pięć a pięć i pół. To barÂdzo sÅ‚aba ocena. Przy każÂdej poÂjaÂwia siÄ™ kilka tyÂsiÄ™Âcy jeÂdyÂnek. Kilka tyÂsiÄ™Âcy. Plus masa nieÂpoÂchlebÂnych koÂmenÂtaÂrzy, czÄ™Âsto z noÂwych kont. ZgÅ‚aÂszaÂmy to do adÂmiÂniÂstraÂtoÂra, oczyÂwiÂÅ›cie, ale to walka z wiaÂtraÂkaÂmi." Nic dodać, nic ująć. Administratorze LC â€� Twoje poczynania stajÄ… siÄ™ legendarne. No ale to nie miejsce... Te przemyÅ›lenia dotyczÄ… hejtu, z którym muszÄ… siÄ™ mierzyć pisarze. Wnioski pokrywajÄ… siÄ™ z moimi, ale jest tego zbyt wiele, żeby cytować.
Co do zakończenia serii jest to kilka perspektyw, które zaczynają się od kolejnych z pięciu zwrotek kawałka Kaśki Sochackiej "Wiśnia" i wizualizują stany emocjonalne bohaterów. Zakończenie przyjmuję bez zastanawiania się, co bym chciała ja, jako czytelnik. Autor podjął decyzję, którą akceptuję. Choć w posłowiu wspomniał, że nie jest w stanie definitywnie stwierdzić, czy jego wyobraźnia nie przywoła ponownie Lichego, to osobiście obawiam się, że historia stałaby się abstrakcyjna, a to właśnie umiejętność ukazania realizmu jest największym talentem Grzegorza Brudnika. Skala autentyzmu poraża i sprawia, że zostawia trwały ślad w umyśle czytelnika.
"I stali tak chwiÂlÄ™. I pewÂnie staÂliÂby dÅ‚użÂszÄ…, ale znowu epika wdarÂÅ‚a siÄ™ poÂmiÄ™Âdzy czuÅ‚e uÅ›ciÂski liÂryÂki i draÂmaÂtu."...more
W Gdańsku zostają znalezione zwłoki dwudziestoletniej Weroniki Zatorskiej, zaginionej miesiąc wcześniej. Wszystko wskazuje na to, że dziewczyna popełnW Gdańsku zostają znalezione zwłoki dwudziestoletniej Weroniki Zatorskiej, zaginionej miesiąc wcześniej. Wszystko wskazuje na to, że dziewczyna popełniła samobójstwo. Sprawą zajmuje się prokurator Konrad Kroon. Impertynencki dla kolegów po fachu, z wrodzonym wariografem. Ostentacyjnie ogłasza, że mu nie zależy na powierzonej sprawie, lecz potem przykłada się do niej z pełnym zaangażowaniem, całym sercem. Nowym aplikantem prokuratury, praktykantem uniwersyteckim jest student prawa, Gustaw Kolasa. Chłopak uważa, że śmierć Weroniki nie była samobójstwem, że jest w nią zamieszana Julia, znajoma z wakacyjnych szaleństw, obiekt westchnień studenta. Kieruje się poszlakami, lecz dowodów na poparcie swoich hipotez nie ma. Gdy prokuratura zamyka sprawę, Gustaw przyjmuje się na praktykanta u młodej, niedoświadczonej Patrycji Ratke, którą namawia, by odnalazła Julię.
Powieść prowadzona jest dwutorowo. Drugim wątkiem są retrospekcje z wakacji, gdy paczka studentów, w tym Julia i Gustaw, przeżywa najbardziej burzliwe tygodnie. W innym zakresie czasowym przedstawiona jest Weronika.
Mimo szczerych chęci początkowo nie polubiłam się z prokuratorem Konradem Kroonem. Po przeczytaniu 1/3 książki byłam znużona i zmęczona prymitywnymi dialogami młodzieży. Wydarzyło się tylko jedno samobójstwo i nic więcej się nie działo. Oczywiście, czytelnik wie, że to nie samobójstwo z krótkich rozdziałów należących do Weroniki. Większość tekstu to dialogi, które są o niczym. To naprzemiennie gówniarskie zagrywki i prawniczy bełkot. Kroon każe Gustawowi napisać umorzenie, po czym dyktuje mu całą treść tekstu. No litości... Historia kryminalna toczy się w opisach, które nie dość, że stanowią mniejszość, to jeszcze są dzielone na opisy np. architektury Gdańska, jego historii. W rzeczywistości tylko te opisy zasługują na uwagę. Bardzo słabiutko wypada przedstawienie grupy studentów. Psychologicznie każdy z osobna jest dobrze wykreowany, ale ich dialogi są nie dość, że prymitywne, to jeszcze totalnie odklejone od sposobu wypowiedzi dzisiejszej młodzieży. Mówią "elo", "mordo" i "nie bój żaby". "Nie bój żaby" to powiedzonko sprzed 40 lat. Zweryfikowałam u źródła, u dwudziestolatka � w dzisiejszych czasach większość dialogów nie ma racji bytu. Uważam, że jeśli się nie wie, jak dana grupa społeczna się wypowiada, to nie powinno się tworzyć bajek. To tak, jakby autor pisał o góralach, a wkładał im w usta dialekt kaszubski... Dialogi studentów wyszły groteskowo.
Nie polubiłam postaci adwokat Patrycji Radke. Nie jest to kwestia rysu charakterologicznego, ta postać po prostu nie udała się autorowi. Doświadczony, sumienny prokurator, z nieposzlakowaną opinią pyta wprost adwokat, czy zamierza składać zażalenie na jego decyzję. Ta twierdzi, że nie, w duchu twierdzi, że nie, wręcz spada jej kamień z serca. Jednak pod naporem swojego asystenta, studenta, którego podejrzewa o to, że obsesja odebrała mu rozum, że może być niebezpieczny, składa i zażalenie i personalną skargę na prokuratora. Z etycznego punktu widzenia było to niedopuszczalne. Nie powinna dawać rodzinie złudnych nadziei, że ich córka nie popełniła samobójstwa lub nie zrobiła tego z własnej woli. Wszystkie znaki na niebie wskazywały, że asystent nie ma racji i kierują nim pobudki czysto prywatne � usilnie chce znaleźć dziewczynę, w której się zakochał. Patrycją nie kieruje chęć zemsty, przekonanie o swojej racji, możliwość odniesienia sukcesu procesowego. Jak głupia gęś spełnia zachcianki niestabilnego emocjonalnie studenta. Absurd.
Od połowy książki zmieniła się budowa fabuły. Zaczęły pojawiać się nowe tropy w śledztwie, ograniczone zostały beztreściowe dialogi, prawniczy bełkot. Zrobiło się intrygująco, ale całość i tak sprawia wrażenie nieco przegadanej. Jest to debiut. Autor stawiał pierwsze kroki jako pisarz i ten argument przemawia do mnie jako usprawiedliwienie. Liczę, że w kolejnych częściach mankamenty zostaną zniwelowane.
Powieść wydaÅ‚o wydawnictwo Znak, które uważaÅ‚am za profesjonalne pod wzglÄ™dem redaktorskim i korektorskim. Niestety w "Krzycz, jeÅ›li żyjesz" wkradÅ‚o siÄ™ parÄ™ chochlików, np. jeden bohater "poÂinÂforÂmoÂwaÅ‚ go przez teÂleÂfon.", a po chwili "ZerÂkÂnÄ…Å‚ na GuÂstaÂwa.". IrytowaÅ‚ mnie też zabieg Å‚Ä…czenia wyrazów jak "Boga–ducha–winÂneÂmu". Ni to normalne zdanie, ni to hasztag.
Merged review:
W Gdańsku zostają znalezione zwłoki dwudziestoletniej Weroniki Zatorskiej, zaginionej miesiąc wcześniej. Wszystko wskazuje na to, że dziewczyna popełniła samobójstwo. Sprawą zajmuje się prokurator Konrad Kroon. Impertynencki dla kolegów po fachu, z wrodzonym wariografem. Ostentacyjnie ogłasza, że mu nie zależy na powierzonej sprawie, lecz potem przykłada się do niej z pełnym zaangażowaniem, całym sercem. Nowym aplikantem prokuratury, praktykantem uniwersyteckim jest student prawa, Gustaw Kolasa. Chłopak uważa, że śmierć Weroniki nie była samobójstwem, że jest w nią zamieszana Julia, znajoma z wakacyjnych szaleństw, obiekt westchnień studenta. Kieruje się poszlakami, lecz dowodów na poparcie swoich hipotez nie ma. Gdy prokuratura zamyka sprawę, Gustaw przyjmuje się na praktykanta u młodej, niedoświadczonej Patrycji Ratke, którą namawia, by odnalazła Julię.
Powieść prowadzona jest dwutorowo. Drugim wątkiem są retrospekcje z wakacji, gdy paczka studentów, w tym Julia i Gustaw, przeżywa najbardziej burzliwe tygodnie. W innym zakresie czasowym przedstawiona jest Weronika.
Mimo szczerych chęci początkowo nie polubiłam się z prokuratorem Konradem Kroonem. Po przeczytaniu 1/3 książki byłam znużona i zmęczona prymitywnymi dialogami młodzieży. Wydarzyło się tylko jedno samobójstwo i nic więcej się nie działo. Oczywiście, czytelnik wie, że to nie samobójstwo z krótkich rozdziałów należących do Weroniki. Większość tekstu to dialogi, które są o niczym. To naprzemiennie gówniarskie zagrywki i prawniczy bełkot. Kroon każe Gustawowi napisać umorzenie, po czym dyktuje mu całą treść tekstu. No litości... Historia kryminalna toczy się w opisach, które nie dość, że stanowią mniejszość, to jeszcze są dzielone na opisy np. architektury Gdańska, jego historii. W rzeczywistości tylko te opisy zasługują na uwagę. Bardzo słabiutko wypada przedstawienie grupy studentów. Psychologicznie każdy z osobna jest dobrze wykreowany, ale ich dialogi są nie dość, że prymitywne, to jeszcze totalnie odklejone od sposobu wypowiedzi dzisiejszej młodzieży. Mówią "elo", "mordo" i "nie bój żaby". "Nie bój żaby" to powiedzonko sprzed 40 lat. Zweryfikowałam u źródła, u dwudziestolatka � w dzisiejszych czasach większość dialogów nie ma racji bytu. Uważam, że jeśli się nie wie, jak dana grupa społeczna się wypowiada, to nie powinno się tworzyć bajek. To tak, jakby autor pisał o góralach, a wkładał im w usta dialekt kaszubski... Dialogi studentów wyszły groteskowo.
Nie polubiłam postaci adwokat Patrycji Radke. Nie jest to kwestia rysu charakterologicznego, ta postać po prostu nie udała się autorowi. Doświadczony, sumienny prokurator, z nieposzlakowaną opinią pyta wprost adwokat, czy zamierza składać zażalenie na jego decyzję. Ta twierdzi, że nie, w duchu twierdzi, że nie, wręcz spada jej kamień z serca. Jednak pod naporem swojego asystenta, studenta, którego podejrzewa o to, że obsesja odebrała mu rozum, że może być niebezpieczny, składa i zażalenie i personalną skargę na prokuratora. Z etycznego punktu widzenia było to niedopuszczalne. Nie powinna dawać rodzinie złudnych nadziei, że ich córka nie popełniła samobójstwa lub nie zrobiła tego z własnej woli. Wszystkie znaki na niebie wskazywały, że asystent nie ma racji i kierują nim pobudki czysto prywatne � usilnie chce znaleźć dziewczynę, w której się zakochał. Patrycją nie kieruje chęć zemsty, przekonanie o swojej racji, możliwość odniesienia sukcesu procesowego. Jak głupia gęś spełnia zachcianki niestabilnego emocjonalnie studenta. Absurd.
Od połowy książki zmieniła się budowa fabuły. Zaczęły pojawiać się nowe tropy w śledztwie, ograniczone zostały beztreściowe dialogi, prawniczy bełkot. Zrobiło się intrygująco, ale całość i tak sprawia wrażenie nieco przegadanej. Jest to debiut. Autor stawiał pierwsze kroki jako pisarz i ten argument przemawia do mnie jako usprawiedliwienie. Liczę, że w kolejnych częściach mankamenty zostaną zniwelowane.
Powieść wydaÅ‚o wydawnictwo Znak, które uważaÅ‚am za profesjonalne pod wzglÄ™dem redaktorskim i korektorskim. Niestety w "Krzycz, jeÅ›li żyjesz" wkradÅ‚o siÄ™ parÄ™ chochlików, np. jeden bohater "poÂinÂforÂmoÂwaÅ‚ go przez teÂleÂfon.", a po chwili "ZerÂkÂnÄ…Å‚ na GuÂstaÂwa.". IrytowaÅ‚ mnie też zabieg Å‚Ä…czenia wyrazów jak "Boga–ducha–winÂneÂmu". Ni to normalne zdanie, ni to hasztag....more
Druga część serii o Eddiem Flynnie utrzymana jest w konwencji sensacyjno-prawniczej, ale sama historia podobała mi się bardziej niż w pierwszym tomie.Druga część serii o Eddiem Flynnie utrzymana jest w konwencji sensacyjno-prawniczej, ale sama historia podobała mi się bardziej niż w pierwszym tomie. Wątek sensacyjny znów jest przekoloryzowany, lecz już nie tak groteskowy, jak poprzednio. Tym razem były kanciarz zostaje zmuszony do współpracy, jeśli chce uratować rodzinę. Na polu obyczajowym historia jest sucha. Nie odczuwałam emocji, które towarzyszyły bohaterowi. Wątek prawniczy dopracowany i ukazany w interesujący sposób. Całość dość przewidywalna. Jak dla mnie to taki średniak....more
Stella Skalska przebywa w zakładzie zamkniętym, gdzie stała się przywódczynią współosadzonych. Zaczęło jej się podobać takie życie, gdzie nie musi myśStella Skalska przebywa w zakładzie zamkniętym, gdzie stała się przywódczynią współosadzonych. Zaczęło jej się podobać takie życie, gdzie nie musi myśleć o swoim utrzymaniu i pracować jako eskortka. Nie może się jedynie pogodzić z faktem, że jej największy wróg, kobieta, której zabiła najbliższą osobę, tak dobrze poradziła sobie z utratą córki, jednocześnie wywracając życie Stelli do góry nogami. Pozornie przypadkowe wydarzenia sprawiają, że przed Stellą otwiera się możliwość ucieczki z zakładu. Okazuje się, że Stella nie odzyskuje kontroli nad własnym życiem, gdyż ktoś ma wobec niej własne plany.
Adrian to jeden z moich ulubionych autorów, który już za napisanie książki otrzymuje ode mnie 10, a później pozostaje mu jedynie utrzymać ocenę. W przypadku trzeciej części Stelli miałam obawy, że tym razem może mnie znudzić dotychczasowy "kołowrotek" w głowie głównej bohaterki, a jej sposób na dostatnie życie wprowadzi monotonię. Autor po raz kolejny mnie zaskoczył, gdyż nie zmieniając charakterku Stelli, zmienił budowę fabuły. Kobietą nadal kieruje żądza zemsty, ale nowe okoliczności, nieoczekiwani wrogowie i sprzymierzeńcy powodują, że ewoluuje.
Styl literacki już od dawna jest na najwyższym poziomie. Lekki, ale bez zbędnych ozdobników. Autor ograniczył opisy do minimum. Te skupiają się głównie na umyśle seryjnej morderczyni i jej metamorfozie. Zmiana w psychologicznym rysie Stelli może być odpowiedzią na moje zastanawianie się, dlaczego została zmieniona kolorystyka opraw graficznych serii.
Ta część podobała mi się najbardziej. Ubolewam, że nie mogę tego wyrazić oceną. ...more
Peter Ross pracuje w poÂÅ‚oÂżoÂny w CleÂveÂland jedÂnym z czoÂÅ‚oÂwych oÅ›rodÂków baÂdawÂczych zaÂbuÂrzeÅ„ psyÂchiczÂnych. Szpital jest dla niego miejscemPeter Ross pracuje w poÂÅ‚oÂżoÂny w CleÂveÂland jedÂnym z czoÂÅ‚oÂwych oÅ›rodÂków baÂdawÂczych zaÂbuÂrzeÅ„ psyÂchiczÂnych. Szpital jest dla niego miejscem, gdzie ma wolnÄ… rÄ™kÄ™ do prowadzenia swoich badaÅ„ i ich realizacji. Dla piÄ™ciu pacjentów, zabójców, którzy poddali siÄ™ terapii implozyjnej, prowadzi program leczenia fobii. Chce udowodnić swojÄ… teoriÄ™ okrutnymi metodami terapeutycznymi.
Thriller w wykonaniu Grahama Mastertona podobał mi się, ale liczyłam na większe fajerwerki, na mrożące krew w żyłach wydarzenia, na emocje niepozwalające zasnąć. Poziom napięcia też był niewielki, gdyż postać sprawcy zabójstw jest dość oczywista. "Fobia" to niewymagające skupienia czytadło, które jednak daje chwilę relaksu. ...more
Dwa najmłodsze tomy serii o Eddiem Flynnie przypadły mi do gustu. "Obronę" kiedyś czytałam, ale zupełnie wypadła mi z pamięci. Po ponownym zapoznaniu Dwa najmłodsze tomy serii o Eddiem Flynnie przypadły mi do gustu. "Obronę" kiedyś czytałam, ale zupełnie wypadła mi z pamięci. Po ponownym zapoznaniu się z powieścią zrozumiałam dlaczego. Obawiam się, że wykasuję ją równie szybko, jak poprzednim razem. Książka jest naładowana niewiarygodnymi wydarzeniami. Wątek sensacyjny jest tak przekoloryzowany, że aż groteskowy. Jest to pierwszy tom historii o Eddiem i liczyłam na ukazanie rysu psychologicznego tej postaci, a otrzymałam zlepek absurdalnych informacji. Prawnik, były oszust, któremu wszyscy ufają bezgranicznie. Coś tam ćwiczył (jakieś sztuki walki)... Nawet najbardziej karkołomne zadania idą mu jak po maśle. Wszystko to daje mętny efekt. Wydarzenia z sali sądowej wypadają najlepiej, lecz opisane są w taki sposób, że nie przykuwają uwagi. Mnie ta powieść znudziła. Gdybym nie wiedziała, że kolejne tomy są lepsze, nie sięgnęłabym po nie. ...more
Autorka, która wyróżnia się stylem, potrafi zainteresować czytelnika. Powieść wciąga w wir wydarzeń, które okraszone zostały tematem przemocy psychiczAutorka, która wyróżnia się stylem, potrafi zainteresować czytelnika. Powieść wciąga w wir wydarzeń, które okraszone zostały tematem przemocy psychicznej, wraz z jej różnymi obliczami. Liczyłam jednak na nieco mniej banalną motywację sprawcy. ...more
We wsi Uboże listonosz znajduje zwÅ‚oki mÅ‚odej kobiety podrzucone pod domem Wiktorii Hanza i jej brata RafaÅ‚a. Sprawca wcisnÄ…Å‚ jej w dÅ‚oÅ„ kawaÅ‚ek kartkWe wsi Uboże listonosz znajduje zwÅ‚oki mÅ‚odej kobiety podrzucone pod domem Wiktorii Hanza i jej brata RafaÅ‚a. Sprawca wcisnÄ…Å‚ jej w dÅ‚oÅ„ kawaÅ‚ek kartki, na którym zapisane byÅ‚y wersety z hymnu sybiraków. RodzeÅ„stwo nie może ufać nikomu, nawet sobie nawzajem. Każdy może być zamieszany w Å›mierć kobiety. Rodzina nie miaÅ‚a wrogów, ale ich przeszÅ‚ość skrywa mroczne tajemnice. By rozwikÅ‚ać sprawÄ™, rodzeÅ„stwo musi odkryć, co dziaÅ‚o siÄ™ w odlegÅ‚ej przeszÅ‚oÅ›ci, wywózki na Sybir.Â
"W zeÂmÅ›cie nie choÂdzi o to, aby pÅ‚aÂkać nad swoim losem, ale żeby doÂproÂwaÂdzić do cierÂpieÂnia tych, któÂrzy spraÂwiÂli, że pÅ‚aÂczesz."
Zacznę od tego, że lubię, gdy historia ma elementy thrillera kryminalnego oraz psychologicznego zbudowanego na zaburzonym umyśle postaci. W tej książce wszyscy bohaterowie byli bardziej lub mniej skrzywieni psychicznie. W ogólnym rozrachunku powieść mi się podobała, ale miałam kilka "ale". Historia rodzeństwa Hanza intrygowała. Była stworzona w ciekawy sposób, sukcesywnie ukazywała kolejne wątki i tajemnice mieszkańców Uboża, których historie rodzinne sięgały czasów II Wojny Światowej. Niemniej momentami fabuła była niewiarygodna. Nie chcę wchodzić w szczegóły, by nie spoilerować, ale niektóre momenty były wręcz absurdalne.
Drugie "ale" dotyczy postaci. Tu głównie chodzi o Wiktorię, o której od początku wiadomo, że leczyła się psychiatrycznie. Jej umysł miał mroczne zakamarki, ale przez większość książki jej relacja nie wskazywała cięższych zaburzeń. Nie, żeby się jej bać, a bali się jej nawet najbliżsi. Inni bohaterowie zachowywali się w sposób racjonalny, zbyt normalnie, by na końcu wyszło z nich to, co wyszło.
"LuÂdzie sÄ… najÂgorÂszyÂmi deÂmoÂnaÂmi i żyÂwioÂÅ‚aÂmi, jakie mogÅ‚y osiąść na ziemi. To ich naÂleÂży siÄ™ bać, a nie duÂchów i wiaÂtru."
Kolejne "ale" to styl. Wydawało się, że jest nadzwyczaj dobry, ale jednocześnie sprawiał wrażenie wymuszonego. Jakby przerost formy nad możliwościami literackim autorki. To też dawało wrażenie, że historia jest nienaturalna. Budowie dialogów brakowało autentyzmu.
"Czarny świt" to debiut autorki, dlatego przymykam oko na "ale". Chętnie przeczytam kolejną powieść pisarki, by przekonać się, czy poczyniła progres....more
Jest to kolejna powieść autora, w której ukazuje łagodniejsze literackie oblicze. Bez makabreski, bez latających wszędzie flaków i słów ociekających kJest to kolejna powieść autora, w której ukazuje łagodniejsze literackie oblicze. Bez makabreski, bez latających wszędzie flaków i słów ociekających krwią. Pisarz wyrabia się w pisaniu thrillerów psychologicznych.
To historia kobiety, która wykazuje brak myślenia perspektywicznego, brak skłonności myślenia o konsekwencjach, niechęć do analiz. Antonia działa automatycznie, pod wpływem impulsu i instynktu. Jej ułomne kompetencje społeczne wywołane zostały traumą, jaką przeszła w dzieciństwie. To przekleństwo, które rezonuje. Już jako dziecko stała się niedoszłą morderczynią, pariasem, dziwakiem.
Autor ukazał wstrząsająca genezę i analizę mrocznego, pokręconego chorego umysłu. Historia zdaje się być lekko przegadana, ale w jakim stylu. Okazuje się, że przegadać też trzeba umieć i można to zrobić wybornie.
"SyÂtuÂacja mogÅ‚a wyÂdaÂwać siÄ™ bezÂnaÂdziejÂna. Ba, zdaÂnia w ten spoÂsób forÂmuÂÅ‚uÂjÄ… jeÂdyÂnie osoby zaÂbuÂrzoÂne. KieÂdyÅ› peÂwien psyÂchoÂlog zwróÂciÅ‚ mojÄ… uwagÄ™ na sforÂmuÂÅ‚oÂwaÂnie: „MogÅ‚a wyÂdaÂwać siÄ™â€�. To nie tylko euÂfeÂmizm, lecz również eksÂpreÂsja nieÂmal schiÂzoÂfreÂniczÂna. Komu mogÅ‚a, a komu siÄ™ wyÂdaÂwaÂÅ‚a? Czy jedna osoÂboÂwość oceÂniaÂÅ‚a drugÄ…?"
Zauważalna jest odmienna stylistyka. Prosta, zawierająca metafory odarte z eufemizmów.
"NieÂdÅ‚uÂgo ogÅ‚uÂpiaÂli luÂdzie bÄ™dÄ… siÄ™ staÂrać o dzieÂci, upraÂwiaÂjÄ…c seks z preÂzerÂwaÂtyÂwÄ… reÂklaÂmoÂwaÂnÄ… jako Å›roÂdek na AIDS lub innÄ… choÂleÂrÄ™. „Zajdź w ciążę bezÂpieczÂnieâ€�. DeÂbiÂle. BraÂkuÂje jeszÂcze druÂgiej czÄ™ÂÅ›ci plaÂkaÂtu. „Tylko zaÂchoÂdzÄ…c w ciążę, kiedy siÄ™ zaÂbezÂpieÂczaÂcie, doÂstaÂnieÂcie osiemÂset plusâ€�. Voilà ."
Miejscami brak ogłady Antoni bywał zabawny.
"– Nie mów jak stuÂletÂni robot. – A±ô±ðâ€� – DzieÂciaÂki mówiÄ…: „Sztos i gaÂlaÂreÂtaâ€�, czy jakoÅ› tak. A przyÂnajÂmniej móÂwiÂÅ‚y tak dwaÂdzieÂÅ›cia lat temu. – Sztos i gaÂlaÂreÂta? – Albo giÂtaÂra. Chyba to ja zaÂbrzmiaÂÅ‚am jak wyÂrwaÂna z poÂprzedÂniej epoki."
Z niedociÄ…gnięć: "W żółÂwim temÂpie poÂkoÂnaÂliÂÅ›my alejÄ™ NieÂpodÂleÂgÅ‚oÂÅ›ci, a potem doÂjeÂchaÂliÂÅ›my na GrunÂwaldzÂkÄ…. Przy haÂlach oliwÂskich już myÂÅ›laÂÅ‚am, że Rosso zjeÂdzie, żeby mnie tam zaÂÅ‚aÂtwić." Hale oliwskie??? Aktualna nazwa to hala Olivia, ale przed wieloma laty również nie spotkaÅ‚am siÄ™ z okreÅ›leniem kompleksu w liczbie mnogiej.
Max Czornyj nie potrzebuje autoreklamy, jednak uporczywie jÄ… stosuje. Tym razem zastosowaÅ‚ autokrytykÄ™, która również byÅ‚a autoreklamÄ…. "JakiÅ› czas temu zuÂpeÅ‚Ânie przyÂpadÂkoÂwo znaÂlaÂzÅ‚am siÄ™ na spoÂtkaÂniu auÂtorÂskim z jaÂkimÅ› piÂsaÂrzyÂnÄ… usiÂÅ‚uÂjÄ…Âcym wcieÂlać siÄ™ w seÂryjÂnych zbrodÂniaÂrzy. MenÂgeÂle, Kat z PÅ‚aÂszoÂwa, Ed Gein, nawet Lenin. ByÅ‚o mu wszystÂko jedno, byle zaÂinÂtryÂgoÂwaÂÅ‚o go modus opeÂranÂdi."
Powieść była inna niż te, do których przyzwyczaił autor. Podobała mi się ta czytelnicza odmiana....more
Z autorkÄ… jest mi ewidentnie nie po drodze. Nie nadajemy na tych samych falach. Nie przypadÅ‚a mi do gustu poprzednio czytana książka i nie kupiÅ‚a mnieZ autorkÄ… jest mi ewidentnie nie po drodze. Nie nadajemy na tych samych falach. Nie przypadÅ‚a mi do gustu poprzednio czytana książka i nie kupiÅ‚a mnie najnowszÄ…. JesteÅ›my na kursie kolizyjnym na linii autor â€� czytelnik. Powieść napisana jest Å‚adnÄ…, poprawnÄ… stylistkÄ…, ale zupeÅ‚nie nieprzyciÄ…gajÄ…cÄ… mojej uwagi. Czasy wojny, choć nie lubiÄ™ jej Å‚Ä…czenia z teraźniejszoÅ›ciÄ…, przykuwaÅ‚y zainteresowanie. Policyjne Å›ledztwo prowadzone w 1993 w ogóle mnie nie zaangażowaÅ‚o. Niewiele wyÅ‚apaÅ‚am z historii, rozwiÄ…zanie mnie nie interesowaÅ‚o. Książka mnie nudziÅ‚a i zmÄ™czyÅ‚a. Prócz tego brakowaÅ‚o mi opisów Krakowa, zarówno tego w czasach II WÅš, jak i tego z lat dziewięćdziesiÄ…tych. Autorka nie pochyliÅ‚a siÄ™ nad architekturÄ…, klimatem miasta, a w to miejsce wstawiÅ‚a opisy prozy życia bohaterów, mieszkania itp. Naturalny potencjaÅ‚ wyglÄ…du Krakowa nie zostaÅ‚ wykorzystany. Zdawkowe rzucenie nazwÄ… wÅ‚asnÄ… może coÅ› mówić jedynie rodowitemu Krakusowi. Mnie opis, że ktoÅ› wskazaÅ‚ w stronÄ™ ulicy FloriaÅ„skiej, mówi tyle, co nic. "WaÂlenÂty spojÂrzaÅ‚ w stroÂnÄ™ PodÂgóÂrza." - poczÄ…tek i koniec opisu.
Kolejnym elementem, który mnie, jako czytelnika, rozczarował to wykorzystanie historycznych postaci "Rzeźnika z Krakowa" Franza Tham'a i jego kochanki Marii Motak. Autorka przyznała, że ich historia została zmieniona na potrzebny fabuły. Przerażająca historia była mdła i płaska.
Mnie ta powieść się nie podobała, ale polecam wyrobić sobie własne zdanie. ...more
* RECENZJA PRZEDPREMIEROWA * PREMIERA 29. 01. 2025 *
"Najgorszym wrogiem, jakiego człowiek może spotkać na swojej drodze, jest on sam".
Czy pozornie pro* RECENZJA PRZEDPREMIEROWA * PREMIERA 29. 01. 2025 *
"Najgorszym wrogiem, jakiego człowiek może spotkać na swojej drodze, jest on sam".
Czy pozornie proste, acz brutalne zabójstwo w afekcie dokonane na młodej dziewczynie może mieć drugie dno? Czy winny rzeczywiście jest winny czy to po prostu dobrze skrojona mistyfikacja? Gdzie są granice manipulacji i czy można zakłamać rzeczywistość tak, by wyglądała na PRAWDĘ? Komisarz Paulina Małecka wspierana przez aspirant Grażynę Witkowską próbuje odsunąć gruby kożuch iluzji i dostrzec ukrytą pod nim PRAWDĘ.
PRAWDA jest świetnym thrillerem z kryminalnym shotem skupionym wokół rozwiązania niezwykle skomplikowanej zagadki zabójstwa. Intryga tylko z pozoru wydaje się prosta i początkowo tak sądzą śledcze. Jednak wymarzone 48 godzin na jej rozwiązanie mija, a one, mimo obiecujących tropów, wciąż nie znalazły odpowiedzi.
W tej książce zdarzyło się też coś, co u mnie należy do rzadkości... ...more
Myślałam, że prędzej piekło zamarznie, niż ja przeczytam fantasy. To, że będzie to bizarro wydaje się surrealistyczne jak sam gatunek. Stało się.
"NieMyślałam, że prędzej piekło zamarznie, niż ja przeczytam fantasy. To, że będzie to bizarro wydaje się surrealistyczne jak sam gatunek. Stało się.
"Niedobrzysko" to antologia, zawierająca kilkanaście pokręconych i odjechanych opowiadań. Przyznaję, że nie wszystkie przeczytałam do końca, część przeskakiwałam, gdy zaczynały mnie męczyć. Jednak niektóre były godne uwagi. Opowiadania zostały przetasowane, te lepsze z gorszymi, co zapewne było celowym zabiegiem wydawcy. Najbardziej realistyczny, a tym samym odbiegający od gatunku, był ostatni tekst Dariusza Barczewskiego "Garść wspomnień po spotkaniu (...)". To, że jest to fantasy, wskazuje jedynie jeden element, który nie jest dominującym wątkiem. Opowiadanie to swoista satyra obyczajowa, napisana lekkim, przyciągającym uwagę stylem. Spodobał mi się sposób budowania historii i sam zamysł na nią. Zabawny, ironiczny wydźwięk wywoływał uśmiech, a to sukces, gdyż jestem raczej oschłym czytelnikiem. To opowiadanie podobało mi się najbardziej, ale tekst Bartłomieja Dzika "Sypiając z radiem" również przykuł moją uwagę. Choć tu jednym z bohaterów było radio, a tym samym pożądanego przeze mnie realizmu było znacznie mniej, to jest to ironiczna optyka życia codziennego, sarkastyczne ukazanie niektórych zachowań kobiet i mężczyzn. Mocno skontrastowane, ale również zabawne i lekkie. Mogłabym wyróżnić jeszcze kilka opowiadań, ale niech to pozostanie moją tajemnicą. Na niektóre spuszczę zasłonę milczenia. Zaznaczę jedynie, że zaskoczył mnie poziom literacki również innych, niewymienionych przez mnie autorów. Spodziewałam się gorszej stylistki.
Mimo że bizarro to nie moja bajka, to było to dla mnie zupełnie nowe doznanie czytelnicze. Noty nie wystawiam, gdyż przez niektóre opowiadania nie potrafiłam przebrnąć, przeskakiwałam do następnego. "Niedobrzysko" musiałabym ocenić jako całość, a nie mam w zwyczaju oceniać antologii, której w całości nie przeczytałam. ...more
Drugi tom o byłym komandosie a aktualnie detektywie Tomaszu Branickim przynosi wielopłaszczyznową i wielowątkową intrygę. Bohater dowiaduje się, że maDrugi tom o byłym komandosie a aktualnie detektywie Tomaszu Branickim przynosi wielopłaszczyznową i wielowątkową intrygę. Bohater dowiaduje się, że ma dziewiętnastoletnią córkę, która właśnie została porwana. Od razu rodzi się w nim ojcowska miłość, dzięki której nic nie jest w stanie go powstrzymać. Autorka dała się już poznać z doskonałego stylu i świetnych pomysłów na fabułę. W intrygę "Ofiary" wplotła tematy mafii, handlu ludźmi, niełatwych relacji i zadawnionych urazów, co dodatkowo zabawiło historię. Ten tom podobał mi się nieco mniej niż poprzedni. Początek i koniec był porywający, ale środek zawierał dłużyzny. ...more
Po przeczytaniu serii z Leną Rudnicką Kinga Wójcik stała się jedną z moich ulubionych polskich autorów kryminałów. Tworzone przez nią historie były inPo przeczytaniu serii z Leną Rudnicką Kinga Wójcik stała się jedną z moich ulubionych polskich autorów kryminałów. Tworzone przez nią historie były intrygujące, tajemnicze, zagmatwane, a sprawca, choć występujący od pierwszych stron powieści, niemożliwy dla mnie do znalezienia. Charyzmatyczna, bezkompromisowa komisarz Rudnicka, choć trudno ją było obdarzyć sympatią, nadawała fabule kolorytu, a Marcel skutecznie potrafił ją spacyfikować. Seria została zakończona, a nowa z detektywem Zamojskim, jako głównym bohaterem rozpoczęła się od "Trzcinowiska". "Wywierzysko" to kontynuacja cyklu, w którym jednak wątek obyczajowy posuwa się nieznacznie.
W Tomaszowie Mazowieckim w 2008 roku Iwona Hazel wraz ze swoim mężem Danielem oraz trójką dzieci zniknęli z domu, pozostawiając go w stanie, który wskazywał, że za chwilę wrócą. Matka Iwony Krystyna Trochowska od piętnastu lat czeka na ich powrót. Detektyw Aleksander Zamojski jest jej ostatnią deską ratunku, by odnaleźć zaginioną rodzinę. Policjantka Roma Sułecka prowadzi sprawę zaginięcia piętnastoletniej Ingi Kraszewskiej, która nie wróciła do domu z imprezy halloweenowej.
"Śmierć jest prostsza niż zaginięcie. Człowiek ma wówczas pewność, że bliscy nie wrócą."
Wielowątkowa historia początkowo była prowadzona dwutorowo. Zawierała kilkudniowe przeskoki czasowe, które w moim odczuciu były zbędne, gdyż wprowadzały chaos w chronologii. Z biegiem fabuły przestrzenie czasowe się zrównały, dwa główne wątki połączyły, a tropy śledztw zaczęły kierować w stronę innych wydarzeń sprzed piętnastu lat. Znany z poprzedniego tomu pocaster i dziennikarz tomaszowskiej gazety Arek Namirski również dochodzi do nieznanych wcześniej faktów. Zaczęło pojawiać się coraz więcej podejrzanych, a wspólnym mianownikiem stała się miejska legenda o klątwie Niebieskich Źródeł. Mieszkańcy wierzyli, że bijące spod ziemi wywierzyska mają wpływ na ludzkie życie. Gdy przestają bić, ktoś znika.
"Były bardzo mroźne zimy, ale wywierzyska wciąż pulsowały. Niektórzy mówią, że biją sercami ludzi, których pochłonęły."
Autorka stworzyła indywidualne rysy psychologiczne wszystkim postaciom. Te, choć precyzyjne, nie porwały charyzmą jak w poprzedniej serii. Na tle Leny Rudnickiej wypadli bezbarwnie i mdle. Można czytać ten tom bez znajomości poprzedniego, gdyż w życiu prywatnym Zamojskiego i Romy niewiele się zdarzyło.
Już swoim debiutem autorka błysnęła dojrzałością pióra. Jednak nawet najlepszy styl byłby bezużyteczny, gdyby nie opisywał porywającej historii. Podobało mi się, że nawiązała do prawdziwych wydarzeń z 2003 roku, gdy zapadła się pod ziemię mieszkająca w Starowej Górze pięcioosobowa rodzina Bogdańskich � rodzice, dwoje dzieci i babcia. Również legenda o klątwie Niebieskich Źródeł jest prawdziwa, choć już nieco zapomniana przez mieszkańców.
Mimo tych wszystkich niewątpliwych atutów powieść odebrałam z mniejszym entuzjazmem niż poprzednie. Bohaterowie nie wzbudzali emocji, a sprawcy nie udało się autorce ukryć. Rozwiązania domyśliłam się w pierwszej połowie książki. Niemniej jest to kawał dobrego kryminału, który dostarcza przyjemności z czytania. ...more